Nowoczesne Stacje Paliw - Projekt ZERO i rozwój Elektromobilności

Pierwszy test, czyli wojna w Ukrainie, przeszliśmy z wynikiem bardzo dobrym. Ale to drugi kryzys wywołany wojną z Iranem pokazał „miękkie podbrzusze”, jakim jest uzależnienie od ropy i gazu, niestabilne i regulowane ceny paliw oraz przerwane łańcuchy dostaw. - Aleksander Bernatek

Piotr Czerwonka

członek zarządu Fundacji Eko-Start, ekspert elektromobilności

Projekt ZERO i rozwój elektromobilności O
Projekcie ZERO już pisaliśmy kilka miesięcy temu. 
Przypomnę, że jego celem jest rozwijanie zeroemisyjnej logistyki w Polsce. Pod koniec lipca, w jego ramach, odbyła się debata poświęcona rozwojowi elektromobilności w logistyce i depotach, a także Narodowemu Celowi Wskaźnikowemu (NCW). W spotkaniu, które odbyło się w formie internetowego webinarium, uczestniczyli specjaliści oraz, co ważne, właściciele firm logistycznych, transportowych i depotów. 

Najważniejszym tematem było wykorzystanie zielonej energii w szeroko pojętym transporcie ciężkim i logistyce.
Podstawowe problemy sektora to:
1. Potrzeba szerokiego zrozumienia m.in. Narodowego Celu Wskaźnikowego.
2. Projektowanie w sposób całościowy i od podstaw infrastruktury ładowania i infrastruktury towarzyszącej dla transportu ciężkiego i superciężkiego. 3. Potrzeba dostępu do większej ilości zielonej energii skorelowanej z zapotrzebowaniem polskich przewoźników i hubów ładowania.

Tych problemów jest jednak zdecydowanie więcej i są one rozrzucone po całym horyzoncie zdarzeń, jak możemy nazwać „transformację transportu w Polsce”. 
W niniejszym artykule będę korzystał z wiedzy Aleksandra Bernatka, który jako prezes Fundacji Eko-Start oraz szef Projektu ZERO by PIRE ma największą wiedzę z tego zakresu. 
Dlatego zapraszam państwa na pierwszy artykuł hybrydowy, czyli nowoczesne połączenie krótkiego wywiadu z artykułem eksperckim. Zaczynając od początku. 
Czy transport w Polsce przeżywa renesans czy kryzys? 
Patrząc na stronę popytową, nie było lepszego okresu dla polskiego transportu od lat. Pomimo zamknięcia granicy wschodniej, braku dostępu do Rosji i innych rynków wschodnich, polski transport siłą krajowych firm wywalczył sobie dużą część europejskiego rynku. Szacuje się, że jest to od 20 do 25% całości transportu ciężarowego w Europie. 
Siła ta jest też mierzona w nowoczesnych rozwiązaniach, jak transport intermodalny czy wykorzystanie nowoczesnych środków transportu, jak chociażby samochody elektryczne. 
Pierwszy test, czyli wojna w Ukrainie, przeszliśmy z wynikiem bardzo dobrym. Ale to drugi kryzys wywołany wojną z Iranem pokazał „miękkie podbrzusze”, jakim jest uzależnienie od ropy i gazu, niestabilne i regulowane ceny paliw oraz przerwane łańcuchy dostaw. 

Powstaje więc pytanie – wiemy już, że samochody elektryczne są realną odpowiedzią na kryzysy, ale w jaki sposób tworzą przewagę konkurencyjną na rynku logistyki? 
- Aleksander Bernatek, Eko-Start, PIRE: Zacząłbym od jednej rzeczy: przewagą konkurencyjną nie jest sam fakt, że ciężarówka ma napęd elektryczny. Przewagą jest możliwość zbudowania wokół floty bardziej przewidywalnego i częściowo własnego modelu energetycznego. W transporcie opartym na oleju napędowym przewoźnik jest przede wszystkim odbiorcą ceny paliwa, na którą ma niewielki wpływ (50% kosztów uzyskania przychodu firmy transportowej to właśnie paliwo). Przy flocie elektrycznej, szczególnie ładowanej we własnym depocie, może aktywnie zarządzać kosztem energii: kontraktować ją długoterminowo, ładować poza szczytem, wykorzystywać energię z własnych źródeł OZE, magazynować ją i sterować poborem poprzez system EMS. To nie daje pełnej niezależności od rynku energii, ale istotnie zmniejsza ekspozycję na jeden surowiec i jeden łańcuch dostaw. Drugi element to wymagania klientów. 
Coraz więcej dużych zleceniodawców patrzy nie tylko na cenę kilometra, ale również na ślad węglowy całej usługi transportowej. Dla przewoźnika możliwość zaoferowania rzeczywiście niskoemisyjnego transportu staje się więc argumentem w przetargu i może otwierać dostęp do kontraktów, w których za kilka lat będzie to warunek, a nie dodatkowy bonus. 
W Norwegii, gdzie polskie firmy odpowiadają za około 1/3 pracy przewozowej wykonywanej przez wszystkie zagraniczne ciężarówki obsługujące Norwegię, już teraz w zamówieniach publicznych kryteria klimatyczne i środowiskowe muszą stanowić co najmniej 30% wagi przy ocenie ofert. Trzeci element to ekonomika eksploatacji. Nie twierdzę, że dziś elektryczny samochód ciężarowy jest optymalny w każdym zastosowaniu. Najlepszy efekt pojawia się tam, gdzie trasy są powtarzalne, samochód wraca do bazy, znamy czas postoju i możemy dobrze zaplanować ładowanie. 
Przy dużych rocznych przebiegach różnica w sprawności napędu oraz możliwość zakupu energii w odpowiednich godzinach zaczynają realnie pracować na całkowity koszt kilometra. Dlatego elektryfikację floty trzeba liczyć nie od ceny pojazdu, lecz od TCO całego systemu: pojazdu, energii, infrastruktury i sposobu pracy floty. Moim zdaniem właśnie tutaj polski transport może zbudować kolejną przewagę. Nie poprzez prostą wymianę diesla na elektryka, ale przez wcześniejsze od konkurencji połączenie logistyki, energetyki i infrastruktury ładowania w jeden dobrze zarządzany proces. 

To powstaje kolejne pytanie. Newralgicznym punktem depotów, czyli punktów magazynowych i baz logistycznych, jest posiadanie specjalnej infrastruktury dostosowanej do pojazdów elektrycznych. Jak powinna wyglądać taka infrastruktura i co powinna zawierać? 

-Aleksander Bernatek: Najważniejsza zasada brzmi: depot projektuje się, bazując na założeniach pracy floty. I taką zasadę należy przyjąć przy założeniach architektury energetycznej w obiekcie depotu. Najpierw trzeba wiedzieć, ile pojazdów elektrycznych ma być obsługiwanych, jakie mają baterie, ile kilometrów wykonują dziennie, na jakich odcinkach, jakie jest ich zużycie energii, z jakim poziomem naładowania wracają do bazy, kiedy wracają i ile czasu pozostają na postoju. 
Dopiero z tego powstaje profil energetyczny depotu: ile energii potrzebujemy w ciągu doby i jaka moc jest rzeczywiście potrzebna w poszczególnych godzinach. Prosty przykład dobrze pokazuje skalę zagadnienia. 
Jeżeli 20 samochodów musi każdej nocy uzupełnić po około 250 kWh, depot potrzebuje około 5 MWh energii. Jeżeli mamy osiem godzin na ładowanie, średnia wymagana moc to około 625 kW, do której trzeba doliczyć straty i rezerwę. 
To wcale nie oznacza, że potrzebujemy dwudziestu ładowarek po 350 kW. Dobrze zaprojektowany system DLM/EMS może rozdzielać moc pomiędzy pojazdy zgodnie z ich godziną wyjazdu i wymaganym poziomem naładowania. 
Jeżeli jednak te same samochody mają bardzo krótkie okna postoju, zapotrzebowanie mocy może natychmiast wejść w poziom kilku megawatów. Dlatego kompletna infrastruktura depotu to znacznie więcej niż same punkty ładowania. 
To przyłącze i dostępna moc, często infrastruktura SN, transformator i rozdzielnia, odpowiednio dobrane ładowarki AC/DC/HPC, system dynamicznego zarządzania mocą, EMS, pomiar energii, backend i monitoring. 
Coraz częściej elementem tego układu są również własne źródła wytwórcze i magazyn energii, który może ograniczać szczyty mocy, poprawiać wykorzystanie przyłącza i zwiększać udział własnej energii i/lub działać w ramach Spółdzielni Energetycznej. 
Do tego dochodzi cała część, o której czasem zapomina się na etapie koncepcji: geometria placu i promienie skrętu zestawów, lokalizacja stanowisk, prowadzenie kabli, bezpieczeństwo pożarowe, odporność infrastruktury na uszkodzenia, redundancja, serwis, oznakowanie oraz wymagane odbiory i procedury techniczne. W dużym depocie infrastruktura ładowania staje się po prostu osobnym systemem energetycznym zakładu. 
I jeszcze jedna rzecz: taki obiekt trzeba projektować na rozwój floty, a nie wyłącznie na liczbę elektrycznych ciężarówek, które firma ma dzisiaj. Rezerwa miejsca, tras kablowych, pól rozdzielczych i możliwość rozbudowy mocy są znacznie tańsze na etapie projektu niż przebudowa działającego depotu po trzech latach. Dobrze zaprojektowany depot powinien więc być modułowy i przygotowany również na przyszłe moce HPC/MCS i na cykliczne skalowanie tych układów. 

Ostatnia kwestia, ale chyba najważniejsza – czym jest NCW? To na razie tylko w wielkim skrócie, ponieważ temat jest duży i wart kolejnego artykułu. 
-Aleksander Bernatek: W największym skrócie: NCW, czyli Narodowy Cel Wskaźnikowy, jest ustawowym obowiązkiem zapewnienia określonego udziału energii odnawialnej w energii zużywanej w transporcie. To nie jest dotacja ani program dopłat. 
Obowiązek dotyczy przede wszystkim podmiotów wprowadzających na rynek paliwa i jest jednym z mechanizmów, poprzez które każde państwo w UE realizuje cele OZE w transporcie. Od 2026 roku bardzo ważna zmiana polega na tym, że do realizacji NCW może być zaliczana również energia elektryczna z odnawialnych źródeł dostarczana do pojazdów drogowych lub kolejowych, oczywiście według zasad określonych w ustawie. W latach 2026–2029 poziom NCW w Polsce wynosi 10 procent, a od 2030 roku obecne przepisy wskazują 14,9 procent. 
To powoduje, że rynek paliw tradycyjnych i rynek ładowania samochodów zaczynają się regulacyjnie łączyć. Z punktu widzenia właściciela stacji paliw jest to bardzo ważne, bo ładowarka przestaje być wyłącznie urządzeniem do sprzedaży kilowatogodzin. Prawidłowo opomiarowana i rozliczana energia odnawialna wykorzystana w transporcie może mieć także wartość w systemie realizacji NCW. Nie oznacza to oczywiście, że każda kilowatogodzina sprzedana na dowolnej ładowarce automatycznie tworzy przychód z NCW. Potrzebne są właściwe zasady pomiaru, dokumentowania źródła energii i model rozliczenia z podmiotem realizującym ten obowiązek. Dlatego uważam, że NCW jest jednym z tych tematów, które branża stacji paliw powinna bardzo szybko zrozumieć. Pokazuje on bowiem kierunek zmian: stacja nie przestaje sprzedawać paliw ciekłych z dnia na dzień, ale zaczyna sprzedawać różne nośniki energii. W tym modelu energia elektryczna nie jest dodatkiem stojącym gdzieś na końcu parkingu, tylko staje się częścią podstawowego biznesu energetycznego stacji. 

Jak widać, wszystkiego nie da się wyczerpać w jednym artykule. Od mniej więcej dwóch lat piszę na łamach „Nowoczesnej Stacji Paliw” o tym, jak ważne jest, by branża paliwowa nie przespała czasu, w którym musi przejść spokojną transformację ze stacji węglowodorowych na stacje multienergetyczne i stacje energii. Wykorzystanie przy tym wiedzy ludzi takich jak Aleksander Bernatek i drużyna Eko-Start pomoże w przejściu tego zawiłego procesu, podobnie jak zaangażowanie Polskiej Izby Rozwoju Elektromobilności.

Podziel się tym artykułem:

Bądź na Bieżąco

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać aktualizacje o naszych inicjatywach, nadchodzących wydarzeniach i sposobach zaangażowania się w działalność naszej organizacji.